AKTUALNOŚCI

Zagrożenie imigracyjne podsycane emocjami

27 października 2026
Anita Kwiatkowska

Nagranie z ulicy, zdjęcie radnych, film z festiwalu tańca – każdy z tych materiałów może stać się opowieścią o zagrożeniu, nawet jeśli sam nie dostarcza dowodów na jego istnienie. Czasem wystarczy połączyć myślą dwie niezwiązane sprawy czy nadać inne znaczenie temu, co rzeczywiście się wydarzyło. Co zobaczyliśmy w wynikach?

W ramach programu DisMis Instytutu Dyskursu i Dialogu w ostatnich miesiącach przeanalizowaliśmy 26 materiałów dotyczących migracji oraz osób przedstawianych jako imigranci, w których rozpoznano manipulację przekazem medialnym [1]. Zebrane treści dotyczyły zarówno domniemanych aktów przemocy, zagrożeń dla bezpieczeństwa, jak i codziennych sytuacji: pracy, prowadzenia działalności gospodarczej, uczestnictwa w wydarzeniach kulturalnych czy praktykach religijnych. To właśnie różnorodność tych tematów pozwala przyjrzeć się temu, jak pojedyncze zdarzenia, a niekiedy sama obecność osób uznawanych za obce, stają się podstawą uogólnień dotyczących całych grup oraz oskarżeń wobec instytucji publicznych i przeciwników politycznych. Zarówno domniemane przestępstwo, jak i zwyczajna aktywność mogą więc zostać przedstawione jako dowód zagrożenia. Prowadzi to do pytania: jakie mechanizmy manipulacji pozwalają z tak różnych sytuacji budować wspólną opowieść o zagrożeniu ze strony imigrantów?

Gotowa ocena zamiast pełnego obrazu

We wszystkich 26 materiałach rozpoznano narzucanie interpretacji, a w 21 (80,8%) – pominięcie istotnego kontekstu. Taki układ wyników pokazuje, że jednoznaczności ocen często towarzyszyła niepełność informacji: odbiorca dowiadywał się, jak rozumieć przedstawioną sytuację, choć nie otrzymywał danych pozwalających samodzielnie ją ocenić. Przykładowo w materiale o osobach wysiadających nocą z busa obecność cudzoziemców powiązano z relokacją w ramach paktu migracyjnego. Tymczasem rzeczniczka MSWiA, powołując się na ustalenia podległych resortowi służb, wyjaśniła, że nagranie przedstawia cudzoziemców przebywających w Polsce legalnie i korzystających z codziennych dojazdów do pracy, a przypisany mu kontekst relokacji jest fałszywy [2]. Z kolei zdjęcie radnych partii Aspire zaprezentowano jako obraz całej rady londyńskiej dzielnicy Tower Hamlets, nadając mu znaczenie dowodu „wielkiej wymiany”. Fotografia przedstawiała jednak radnych jednego ugrupowania, które w wyborach w maju 2026 roku zdobyło 33 z 45 mandatów [3]. Pozostałe miejsca przypadły przedstawicielom czterech innych partii, a rzecznik rady zaprzeczył twierdzeniu, że wszyscy jej członkowie należą do jednej grupy etnicznej. W obu przypadkach pominięte informacje podważały sugerowany wniosek. W świetle koncepcji ramowania Roberta M. Entmana takie eksponowanie jednych informacji i pomijanie innych ukierunkowuje odbiór przekazu, sprzyjając określonemu definiowaniu problemu, przypisywaniu odpowiedzialności i ocenie moralnej [4].

Tabela 1. Wybrane cechy analizowanych materiałów (N = 26)

CechaLiczbaOdsetek
Narzucanie interpretacji26100,0%
Potencjalne skłócanie grup społecznych2284,6%
Negatywne słowa/wyrażenia2284,6%
Pominięcie istotnego kontekstu2180,8%
Nadmierna emocjonalność lub sensacyjność2076,9%
Osłabianie zaufania do podmiotu (np. państwa, rządu)1350,0%
Przypisywanie odpowiedzialności zbiorowej1038,5%

Negatywne słowa lub wyrażenia oraz potencjał skłócania grup społecznych odnotowano w takiej samej liczbie materiałów – po 22 (84,6%), natomiast nadmierną emocjonalność lub sensacyjność w 20 (76,9%). Wysokie wartości tych wskaźników można wiązać ze sposobem przedstawiania różnic jako podstawy konfliktu. Jednym z takich materiałów było nagranie z festiwalu tanecznego, które opatrzono narracją o ekspansji osób czarnoskórych i wezwaniem do jej zatrzymania. Zwyczajny udział w festiwalu przedstawiono więc jako zjawisko, któremu należy się sprzeciwić. Aby wzbudzać niechęć do grupy, nie trzeba oskarżać jej o konkretne przewinienie – wystarczy przedstawić jej obecność jako zagrożenie. Pomaga to zrozumieć teoria zagrożenia międzygrupowego: niechęć może wynikać z przekonania, że inna grupa zagraża wartościom, normom lub przekonaniom własnej wspólnoty [5]. W analizowanym materiale takim zagrożeniem miał być sam udział osób czarnoskórych w wydarzeniu kulturalnym, opisany jako ich „ekspansja”. To pozwala wyjaśnić, dlaczego potencjał skłócania grup rozpoznano częściej niż przypisywanie odpowiedzialności zbiorowej, obecne w 10 materiałach (38,5%). Przekaz może nastawiać odbiorców przeciwko innym ludziom, nawet jeśli nie zarzuca im niczego poza tym, że są obecni.

W połowie przekazów odnotowano również podważanie zaufania do określonego podmiotu. Narracja o zagrożeniu zyskiwała wówczas dodatkowy element: wskazanie instytucji, która miała je umożliwiać, ukrywać lub tolerować. Nieufność jest tu budowana przez sugestię, że instytucje powołane do ochrony obywateli stają po stronie osób przedstawianych jako zagrożenie. Zarzut nieskuteczności przechodzi wówczas w oskarżenie o stronniczość: władze i służby mają nie tylko zawodzić, lecz także działać wbrew interesom własnego społeczeństwa [6]. W przykładowym materiale dotyczącym Katowic wydarzenie religijne posłużyło do oskarżenia władz miasta o wspieranie islamizacji i do wezwania mieszkańców do protestu. Natomiast nagranie interwencji brytyjskiej policji wobec polskiej rodziny uzupełniono sugestią, że czarnoskóry muzułmanin zostałby potraktowany łagodniej, choć materiał nie przedstawiał takiej porównawczej sytuacji. Krytyka instytucji łączyła się tu z budowaniem przekonania o uprzywilejowaniu obcych kosztem własnej grupy. Odbiorca otrzymuje więc podwójny powód do poczucia zagrożenia: obecność „obcych” oraz przekonanie, że nie może liczyć na tych, którzy powinni go chronić.

Emocje pod kontrolą

Główną rolę w sposobie przedstawiania migracji odgrywają jednak emocje. To one nadają opisywanym sytuacjom osobiste znaczenie, łącząc je z bezpieczeństwem odbiorcy i przyszłością wspólnoty, do której należy. Wzbudzanie strachu, złości czy wstrętu może ukierunkowywać ocenę imigrantów poprzez przypisywanie im określonych zagrożeń, co znajduje oparcie w badaniach nad emocjonalnym wymiarem uprzedzeń międzygrupowych [7]. Emocjonalność ma również znaczenie dla rozpowszechniania przekazu: język łączący emocje z oceną moralną wiąże się z częstszym udostępnianiem treści politycznych w mediach społecznościowych [8]. Oburzenie może więc jednocześnie podsuwać odbiorcy ocenę sytuacji i skłaniać go do przekazania jej dalej.

Tabela 2. Jakie emocje próbuje wzbudzić u odbiorców materiał? (N = 26)

CechaLiczbaOdsetek
Projektowana złość2596,2%
Projektowany strach1350,0%
Projektowany wstręt1038,5%
Projektowane zaskoczenie623,1%

Próbę wzbudzenia złości rozpoznano w 25 z 26 materiałów (96,2%), podczas gdy strach odnotowano w połowie zbioru (50,0%). Analizowane przekazy częściej dostarczały więc powodów do oburzenia niż do obawy. Przewagę tę można wiązać z wyraźnym wskazywaniem podmiotów zasługujących na potępienie: imigrantów przedstawianych jako sprawcy naruszeń oraz instytucji oskarżanych o ich tolerowanie. Przykładem jest materiał o grillowaniu, w którym zachowanie grupy przedstawiono jako oznakę bezkarności imigrantów i bierności policji. Źródłem projektowanej złości jest tu sugestia niesprawiedliwości: jedni mają przestrzegać zasad, podczas gdy innym wolno je łamać.

Strach budowano przede wszystkim przez przenoszenie opisywanej sytuacji na przyszłość i rozszerzanie skali zagrożenia. W materiale dotyczącym prowizorycznych schronień w Ceucie obraz warunków życia imigrantów posłużył do zapowiedzi podobnych zmian w Polsce. Odbiorca miał zatem odczytać odległą sytuację jako ostrzeżenie dotyczące własnego otoczenia. Strach wiąże się z oceną sytuacji jako niepewnej i pozostającej poza kontrolą, złość zaś z większą pewnością oceny i poczuciem kontroli [9]. W analizowanych narracjach pozwala to dostrzec dwa sposoby przedstawiania problemu: ostrzeganie przed tym, co może nastąpić, oraz wskazywanie winnych, przeciwko którym należy wystąpić.

Wstręt rozpoznano w 10 materiałach (38,5%), a zaskoczenie w sześciu (23,1%). Pierwsza z tych emocji wiązała się m.in. z eksponowaniem zachowań seksualnych i skojarzeń sanitarnych. W materiale o zachowaniu mężczyzny na przystanku negatywna ocena jednostkowego czynu została rozszerzona na imigrantów, którym przypisano brak kontroli nad popędem seksualnym. Zaskoczenie mogły natomiast budować twierdzenia o rzekomo niezwykłych zmianach, takie jak informacja o basenie w Berlinie „tylko dla czarnych”, przedstawiona jako oznaka segregacji osób białych. Badania Catherine A. Cottrell i Stevena L. Neuberga pokazują, że różne rodzaje zagrożeń przypisywanych grupom wiążą się z odmiennymi reakcjami emocjonalnymi [10]. Dlatego sprowadzenie przekazów dotyczących imigrantów do ogólnego „wzbudzania niechęci” pomija istotną różnicę: jedne przedstawiają imigrantów jako niebezpiecznych, inne jako odrażających, a jeszcze inne jako niesłusznie uprzywilejowanych.

Od jednostkowego przypadku do oskarżenia całej grupy

W analizowanych materiałach spór o migrację staje się również sporem o granice wspólnoty: kto może zostać uznany za jej członka i czy istnieją warunki, po których spełnieniu przestaje być „obcym”. Szczególnie wyraźnie pokazuje to wpis dotyczący Mameda Khalidova, zawierający stwierdzenie „Czeczeniec zawsze będzie Czeczeńcem”. W tej konstrukcji pochodzenie ma trwale określać przynależność człowieka, a polskie obywatelstwo nie wystarcza do uznania go za „swojego”. Obcość przestaje być sytuacją, która może się zmienić, i staje się przypisaną na stałe cechą. Pomocna jest tu koncepcja granic symbolicznych Michèle Lamont i Virág Molnár, opisująca rozróżnienia, za pomocą których ludzie klasyfikują innych i wyznaczają przynależność grupową [11]. W badanym przykładzie granica symboliczna okazuje się silniejsza niż formalny status obywatela.

Wyznaczaniu tych granic towarzyszy kontrolowanie zachowań osób zaliczanych do własnej grupy. Zestawienie narracji o ochronie Polek przed imigrantami z wpisem potępiającym ich domniemane preferencje partnerskie ujawnia istotne napięcie. Kobiety przedstawiane jako potencjalne ofiary wymagają obrony, lecz kiedy przypisuje się im dobrowolne zainteresowanie mężczyznami innego pochodzenia lub koloru skóry, stają się przedmiotem wulgarnych ocen. Przedmiotem regulowania jest więc także to, z kim członkinie wspólnoty mogą tworzyć relacje. Deklarowana troska o ich bezpieczeństwo współistnieje z odbieraniem legitymizacji wyborom, które przekraczają granicę między „nami” a „nimi”.

Najdalej idącą formą takiego dystansowania jest zestawienie osoby czarnoskórej z gorylem, opatrzone zachętą „Znajdź różnicę”. Materiał nie przedstawia zdarzenia migracyjnego, ale pokazuje rasistowski sposób wartościowania obecny w badanym zbiorze. Podpis określający człowieka wyłącznie przez kolor skóry nadaje porównaniu znaczenie grupowe, a forma zabawy zachęca odbiorcę do współudziału w poniżeniu. W terminologii Nicka Haslama odpowiada to dehumanizacji animalistycznej, polegającej na odmawianiu ludziom cech odróżniających ich od zwierząt [12]. Granica zostaje tu poprowadzona już nie między obywatelem a przybyszem, lecz między człowiekiem a kimś przedstawionym jako mniej ludzki.

Gdy żadne zachowanie nie pozwala przestać być obcym

Zestawienie przypadków ujawnia problem wykraczający poza fałszywe opisy pojedynczych zdarzeń. Zachowania uznawane za naganne służą obciążaniu całych grup, ale aktywność mogąca świadczyć o uczestnictwie w życiu społecznym również otrzymuje negatywne znaczenie. Prowadzenie firmy przedstawiane jest jako tworzenie obcej enklawy, udział w kulturze jako ekspansja, a obecność w samorządzie jako wypieranie dotychczasowych mieszkańców. W takim sposobie opowiadania o migracji trudno wskazać zachowanie, które pozwalałoby przedstawianym osobom wyjść z roli zagrożenia. Problemem okazuje się zarówno domniemane nieprzystosowanie, jak i widoczne uczestnictwo w społeczeństwie.

Założenie stojące za takim rozumowaniem najdobitniej ujawnia wpis przedstawiający społeczeństwa jednorodne rasowo jako bezkonfliktowe. Różnorodność zostaje w nim potraktowana jako źródło konfliktu, a jej pojawienie się – jako wynik celowego działania przeciwników politycznych. Pozwala to odwrócić kolejność wyjaśniania: zamiast ustalać przyczyny konkretnego zdarzenia, przyjmuje się z góry, że wyjaśnia je obecność „obcych”. Kolejne nagrania i fotografie mogą wówczas pełnić funkcję pozornych potwierdzeń wcześniej przyjętej tezy.

Z powyżej analizy wynika praktyczny wniosek: aby przeciwdziałać manipulacji, nie wystarczy sprostować daty, miejsca czy informacji o uczestnikach zdarzenia. Należy także zapytać, czy na podstawie jednej sytuacji można oceniać całą grupę. Autentyczne nagranie nie czyni prawdziwym każdego komentarza, a przewinienie jednej osoby nie uzasadnia oskarżania wszystkich ludzi o podobnym pochodzeniu, kolorze skóry czy wyznaniu. Właśnie na tym polega siła analizowanych manipulacji: pojedynczy człowiek staje się dowodem przeciwko całej grupie, a jego zachowanie – pretekstem do jej wykluczenia.


[1] Analizowane materiały opublikowano w przedziale czasowym od 7 czerwca do 7 września 2026 roku: 5 z nich pochodziło z czerwca, 17 – z sierpnia i 4 – z września. Z platformy X pochodziło 25 publikacji, a z Facebooka jedna. Każdy materiał kodowano trzykrotnie w ramach analiz prowadzonych przez wolontariuszy, a wyniki sprawdzał doświadczony weryfikator. Zbiór nie obejmuje wszystkich zmanipulowanych przekazów z tego okresu i nie stanowi próby reprezentatywnej; pozwala jednak rozpoznać powtarzające się w badanych materiałach sposoby przedstawiania imigracji i imigrantów, ze szczególnym uwzględnieniem osób czarnoskórych i muzułmanów.

[2] K. Gałecka (17.06.2026). Nagranie z okolic metra Młociny to klasyczna dezinformacja [wpis rzeczniczki MSWiA]. X. https://x.com/K_Galecka/status/2067140184416936431. Zob. także: Polska Agencja Prasowa (2026, 17 czerwca). MSWiA ostrzega przed dezinformacją na temat paktu migracyjnego. https://www.pap.pl/aktualnosci/mswia-ostrzega-przed-dezinformacja-na-temat-paktu-migracyjnego; P. Halicki (2026, 18 czerwca). Grupa cudzoziemców „wypuszczona” z busa w Warszawie. Wyjaśniamy. Onet. https://wiadomosci.onet.pl/warszawa/grupa-cudzoziemcow-wypuszczona-z-busa-w-warszawie-tlumaczymy-o-co-chodzi/6cccqxk.

[3] Tower Hamlets Council (09.06.2026). Tower Hamlets elects 45 ward councillors. https://www.towerhamlets.gov.uk/News_events/2026/May/Tower-Hamlets-elects-45-ward-councillors.aspx. Zob. także: Reuters Fact Check (09.06.2026). Fact Check: Party’s photo of its new councillors miscaptioned as showing all electees in one London borough. https://www.reuters.com/fact-check/partys-photo-its-new-councillors-miscaptioned-showing-all-electees-one-london-2026-06-09/.

[4] R. M. Entman (1993). Framing: Toward Clarification of a Fractured Paradigm. Journal of Communication 43(4), 51-58. https://doi.org/10.1111/j.1460-2466.1993.tb01304.x.

[5] W. G. Stephan, C. W. Stephan (2017). Intergroup Threat Theory. In The International Encyclopedia of Intercultural Communication, Y.Y. Kim (Ed.). https://doi.org/10.1002/9781118783665.ieicc0162.

[6] M. Hameleers, L. Bos, C. H. & de Vreese (2019). Shoot the messenger? The media’s role in framing populist attributions of blame. Journalism 20(9), 1145-1164. https://doi.org/10.1177/1464884917698170.

[7] C. A. Cottrell, S. L. Neuberg (2005). Different Emotional Reactions to Different Groups: A Sociofunctional Threat-Based Approach to “Prejudice”. Journal of Personality and Social Psychology 88(5), 770-789. https://doi.org/10.1037/0022-3514.88.5.770.

[8] W. J. Brady et al. (2017). Emotion Shapes the Diffusion of Moralized Content in Social Networks. PNAS 114(28), 7313-7318. https://doi.org/10.1073/pnas.1618923114.

[9] J. S. Lerner, D. Keltner (2001). Fear, Anger, and Risk. Journal of Personality and Social Psychology 81(1), 146-159. https://doi.org/10.1037/0022-3514.81.1.146.

[10] C. A. Cottrell, S. L. Neuberg (2005). Different Emotional Reactions to Different Groups: A Sociofunctional Threat-Based Approach to “Prejudice”. Journal of Personality and Social Psychology 88(5), 770-789. https://doi.org/10.1037/0022-3514.88.5.770.

[11] M. Lamont, V. Molnár (2002). The Study of Boundaries in the Social Sciences. Annual Review of Sociology 28, 167-195. https://doi.org/10.1146/annurev.soc.28.110601.141107.

[12] N. Haslam (2006). Dehumanization: An Integrative Review. Personality and Social Psychology Review 10(3), 252-264. https://doi.org/10.1207/s15327957pspr1003_4.

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.