AKTUALNOŚCI

Emocje w służbie dezinformacji. Co pokazuje analiza dezinformacji w polskim internecie

13 sierpnia 2026

Przeanalizowaliśmy 56 treści dotyczących najważniejszych tematów ostatnich miesięcy. Sprawdziliśmy nie tylko ich prawdziwość, ale także manipulację, propagandę i emocje, które miały wywoływać. Co pokazują wyniki?

W ramach nowego programu DisMis1 Instytutu Dyskursu i Dialogu w pierwszych miesiącach jego działania sprawdzonych zostało 14 treści z Facebooka, 6 z TikToka, 34 z X, 1 z YouTube’a i 1 z portalu podającego się za informacyjny. Były to materiały dotyczące najważniejszych tematów ostatnich miesięcy, które wzbudzały emocje opinii publicznej, tj. śmierci Łukasza Litewki, afery szpitalnej, referendum w Krakowie, hantawirusa czy działania systemu kaucyjnego. Znalazły się wśród nich również materiały incydentalne, jednak znajdujące odzwierciedlenie w tematyce często wykorzystywanej do dezinformacji, tj. treści antyukraińskie czy antyimigranckie.

Jednym z ciekawszych pojedynczych materiałów był ten o koszulce reprezentacji Haiti w piłce nożnej, na której miała się znajdować Polska flaga, co miało poruszyć uczucia patriotyczne i grało na naszej chęci uznania za granicą. Flaga nie jest polska, lecz haitańska – została jedynie rozjaśniona na potrzeby samej koszulki, co mogło u niektórych spowodować wrażenie, że może być to flaga Polski.

Najczęstszym tematem materiałów były wydarzenia polityczne z kraju, które poruszono w 24. materiałach, 16 treści dotyczyło zdrowia i służby zdrowia, a 11 ekonomii, gospodarki i finansów. Poza ogólnymi obszarami tematycznymi opisujemy również te szczegółowe, które najczęściej można spotkać w treściach dezinformacyjnych. Wśród nich najczęściej pojawiały się tematy szczepionek, migrantów oraz konfliktu w Ukrainie i Ukraińców w Polsce.

Wśród materiałów dot. migrantów i Ukraińców2 w Polsce dominowały te, w których fakty zostały zmanipulowane, by jak najlepiej pasować do propagandowych narracji o “zalewaniu nas przez migrantów”. Za przykład może posłużyć post, w którym jego autor narzeka na migrantów, Policję i pakt migracyjny za to, że migranci grillują w miejscu publicznym. Uważne przyjrzenie się całemu filmowi ukazuje murowany grill w tle, co sugerowałoby, że jest to miejsce przeznaczone do grillowania.

Prawda czy fałsz? Czyli ile ze sprawdzonych materiałów było nieprawdziwych?

Dezinformacja to nie tylko fałszywe treści, o czym więcej w kolejnych częściach. Jednak prawdziwość lub fałszywość zdjęć, filmów czy treści pisanej jest niezwykle ważnym elementem. 

Wśród 34 materiałów ze zdjęciami, aż 12 z nich zawierało zdjęcia utworzone lub zmodyfikowane graficznie, zarówno w programach komputerowych, jak i przy użyciu sztucznej inteligencji.

Dostępność narzędzi sztucznej inteligencji i ich powszechność powoduje, że konta dezinformujące często się nią posługują. Autorzy próbują wywołać u swoich odbiorców złość czy wstręt, co powoduje więcej reakcji i lepsze pozycjonowanie postów w mediach społecznościowych. Tak było w przypadku, gdy konto jawnie antyszczepionkowe zastosowało tzw. ragebait, czyli post wywołujący złość i gniew, sugerując, że można się już szczepić na hantawirusa.

Co ciekawe, w innym swoim poście autorka sugeruje, że “hantawirus nie może być prawdziwy, bo hanta w jidysz oznacza fałsz”. Oczywiście to też jest nieprawdziwe, gdyż nazwa pochodzi od koreańskiej rzeki Hantan gdzie wirus po raz pierwszy opisano naukowo. W jidysz nie ma słowa “hanta”, jest za to khartah” (lub „chartah”), które rzeczywiście znaczy, że coś jest “bez sensu” czy “ściemą”, jednak daleko mu do “hanta”. Na tym przykładzie wyraźnie widać, jak łączone są narracje dezinformacyjne. Tutaj akurat były to pozycje antyszczepionkowe i antysemickie.

Sprawdziliśmy również 16 materiałów, które zawierały film. Większość z nich nie została w żaden sposób zmodyfikowana graficznie. Może to być spowodowane trudniejszym dostępem do narzędzi AI tworzących dobre filmy, a także tym, że w filmach można również manipulować tekstem mówionym.

Sztuczną inteligencję wykorzystywano w temacie śmierci Łukasza Litewki. Wygenerowanie wizerunku posła Litewki, który po swojej śmierci mówi o okolicznościach wypadku, jest co najmniej niesmaczne. Szczególnie, że robią to ludzie, którzy rzekomo go szanowali i próbują “dotrzeć do prawdy” o jego śmierci.

Najwięcej nieprawdziwych treści znaleźliśmy, sprawdzając tekst i treść mówioną materiałów. 37 materiałów ze wszystkich 56. poddanych analizie zawierało co najmniej jedno nieprawdziwe sformułowanie. Ta statystyka może skłaniać do wniosku, że pomimo coraz powszechniejszej sztucznej inteligencji najprościej jest dezinformować nas przez treść pisaną.

Najwięcej fałszywych treści dot. systemu kaucyjnego w ostatnim czasie odnosiło się do rzekomego podatku czy konieczności założenia działalności gospodarczej, kiedy zwracamy butelki i puszki kaucyjne. Obywatele czytający te treści mogli poczuć strach przed nowym podatkiem. Do tych informacji musiało odnieść się Ministerstwo Finansów, które w odpowiedzi dla Konkret24.pl jasno stwierdziło, że nie ma planów wprowadzania takich podatków ani nie trzeba zakładać działalności gospodarczej, jeśli nie zatrudnia się do zbierania pracowników..

Manipulacja i propaganda też są dezinformacją

Od początku prac nad projektem DisMis było dla nas jasne, że należy sprawdzać nie tylko prawdziwość treści, ale również to, czy i w jaki sposób próbują manipulować odbiorcami oraz czy mają na celu propagandowe przekonywanie nas do konkretnych tez. Kwestie te są nie mniej ważne niż prawdziwość materiału, a w wielu przypadkach mogą być nawet groźniejsze ze względu na swoją nieoczywistość.

Aż 35 spośród wszystkich analizowanych materiałów pomijało jakiś istotny kontekst, który był ważny do zrozumienia całości problemu. Skrótowość informacji i szybkość ich publikowania w social mediach na pewno wpływa na ten problem. Nie można jednak tym usprawiedliwiać pominięcia informacji, które całkowicie zmieniają odbiór danej treści.

W tym materiale twórca sugeruje, że osoby zwracające butelki kaucyjne powinny posiadać zezwolenie lub wpis do rejestru na tę działalność. Wstawia nawet prawdziwy zrzut ekranu z Ustawy o odpadach. Pomija jednak chociażby art. 51 tej ustawy, który mówi, że osoby fizyczne nie podlegają wpisowi do rejestru, jeśli wykorzystują odpady na potrzeby własne, a wpis do rejestru obowiązuje tylko określone podmioty. Ta informacja zmienia całkowicie wydźwięk materiału.

Kolejnymi ważnymi kwestiami, które próbują nami manipulować jest np. narzucenie sposobu interpretacji informacji zawartej w materiale (aż 49 spośród 56 materiałów zawierało takie narzucenie), brak przywołania źródeł na dane czy cytaty (50 na 56 materiałów) czy nadmierna emocjonalność i sensacyjność (36 materiałów).

Zapytaliśmy również o to, czy materiał sugeruje, że prezentowane informacje są wyjątkowe lub niedostępne gdzie indziej. Odpowiedzi twierdzących na to pytanie było jedynie 3. Co ciekawe, aż 2 z nich dotyczyły śmierci Łukasza Litewki. Ten typ manipulacji jest typowy dla teorii spiskowych, a treści dotyczące rzekomych powodów śmierci posła często mają cechy spiskowe. W tym materiale (1, 2, 3)3 jego twórca wskazuje, że ma “zarys wyroku” na osobę, która uderzyła w Łukasza Litewkę. Jest on niedostępny nigdzie indziej i dzięki niemu autor ma większą wiedzę w temacie.

Nasze analizy poruszają również tematykę celów, które mogą mieć osoby tworzące treści dezinformujące. 21 materiałów mogło mieć na celu skłócenie danej grupy społecznej lub różnych grup społecznych ze sobą. Dotyczyło to zarówno migrantów i Ukraińców, jak i walki politycznej pomiędzy partiami (np. posty profilu SokzBuraka o referendum krakowskim czy aferze szpitalnej). Częstym celem było również sprowokowanie utraty zaufania do jakiegoś podmiotu. Pojawił się on w aż 42 materiałach. Wśród nich często pojawiał się temat hantawirusa (globalny spisek, nie można ufać rządom) czy śmierci Łukasza Litewki (nie można ufać organom państwowym).

Sprawdziliśmy również, jakie emocje materiały starały się wzbudzić u odbiorców. Przy każdym z materiałów można było zaznaczyć kilka emocji.

złość47
wstręt24
zaskoczenie21
strach11
smutek4
szczęście/radość3

Wyraźnie widać, że dominowały emocje negatywne. Twórcy treści starali się w nas wywołać złość na przekazywane treści. Im silniejsze emocje uda się wywołać autorowi posta tym więcej ludzi na niego zareaguje. Emocje mogą też wpływać na nasze działanie i myślenie, dlatego twórcy dezinformacji chętnie je wykorzystują by nami manipulować. 

Przewagę negatywnych emocji, jakie próbują wywołać analizowane materiały, potwierdza również zestawienie pozytywnych prezentacji podmiotów w nich zawartych. Jedynie w 4 z nich znalazły się jakieś pozytywne słowa bądź pozytywne ukazanie wizualne. Z kolei negatywnych prezentacji było aż 36. Negatywnie w materiałach przedstawiano m.in. dr. Emila Jędraszewskiego i Krzysztofa Stanowskiego, Rafała Trzaskowskiego czy Adriana Zandberga.

Podsumowanie

Spośród wszystkich 56 sprawdzonych materiałów 41 z nich zawierało fałszywe treści, 33 miały w sobie propagandę, a aż 50 manipulowało.4 Co ciekawe, tylko 1 materiał został oceniony jako w pełni prawdziwy i pozbawiony dezinformacji. Większość z nich zdobywała bardzo dużo wyświetleń i reakcji.

W niniejszej analizie szczególną uwagę należy zwrócić na emocje, które chcą u nas wywołać twórcy dezinformacji i to, jak im ulegamy w codziennym przeglądaniu internetu. Komentujemy, udostępniamy i lajkujemy to, co nas rozzłości, a media społecznościowe dodatkowo wspierają te posty, wyświetlając je kolejnym osobom. Każdy temat jest dobry do stworzenia narracji dezinformacyjnej, która ma nas skłócić i podzielić, jeśli tylko można w nim odnieść się do silnych negatywnych emocji.

Niniejszy artykuł jest pierwszym, który powstał w ramach programu DisMis. Temat emocji z pewnością będzie pogłębiany w kolejnych tekstach z tej serii. Należy jednak zwrócić uwagę na wykorzystywanie silnych, najczęściej negatywnych emocji do osiągnięcia swoich celów, często politycznych i społecznych. Autorzy treści wykorzystywali je do przekonania nas do swoich poglądów w referendum krakowskim czy w aferze szpitalnej. Pomagały one podkopywać zaufanie do Państwa czy innych podmiotów w temacie hantawirusa czy Łukasza Litewki. Były używane do dyskredytacji polityków ale również ich gloryfikacji. I będą dalej używane, żeby nas dezinformować i nami manipulować.

Autor: Wiktor Nowak

Narzędzie DisMis powstało w ramach realizacji projektu „Korzenie Jutra”. Projekt sfinansowany ze środków Fundacji PKO Banku Polskiego.

  1. Projekt DISMIS ma na celu analizę treści potencjalnie dezinformacyjnych. Odbywa się to poprzez formularz analizy. Każda treść potencjalnie dezinformacyjna zostaje poddana analizie przez 3 użytkowników, którzy są wolontariuszami, praktykantami, stażystami lub współpracownikami Fundacji Instytut Dyskursu i Dialogu, a następnie zweryfikowana przez osobę doświadczoną w zwalczaniu dezinformacji. Formularz, którym oceniane są materiały jest ujednolicony i taki sam dla poszczególnych treści. Dzięki temu możliwe jest porównanie treści pod kątem ich prawdziwości, manipulacji czy propagandy. Misją tego projektu jest zbadanie, zaklasyfikowanie, porównanie i opisanie treści dezinformacyjnych w sposób apolityczny, bezstronny i pozbawiony sensacyjności. Narzędzie powstało w ramach realizacji projektu “Korzenie Jutra” ze środków Fundacji PKO Banku Polskiego.
    ↩︎
  2. Pomimo tego, że te kategorie mogą się w sobie zawierać są to rozdzielne “szczegółowe obszary tematyczne” w ramach formularza DisMis, ze względu na możliwe odmienne treści dezinformacyjne specyficzne dla polskojęzycznego internetu.
    ↩︎
  3. Materiał już niedostępny na Facebooku. ↩︎
  4. W tym pytaniu można było zaznaczyć kilka opcji. ↩︎
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.