Komentarz INDID: Anna Piotrowska o okładce Newsweeka z Andrzejem Dudą i Joe Bidenem

Komentarz INDID: Anna Piotrowska o okładce Newsweeka z Andrzejem Dudą i Joe Bidenem

Wydanie Newsweeka z 4 kwietnia wywołało niemałe zamieszanie wśród opinii publicznej. Wszystko za sprawą okładki, która przez wielu została skrytykowana i uznana za kontrowersyjną. Na pierwszej stronie można zauważyć dwie postacie, wyższą – prezydenta Joe Bidena oraz dużo niższą postać – prezydenta Andrzeja Dudę, który prowadzony jest „za rączkę” przez swojego amerykańskiego odpowiednika. Dodatkowo, Andrzej Duda trzyma w dłoni balonik, w kolorach amerykańskiej flagi. Całość zatytułowana została słowami: „Nowy Pan Prezydenta” z dopiskiem na samym dole: „Przez sześć lat Andrzej Duda gorliwie wypełniał zadania postawione przez prezesa PiS. Dziś jest sterowany przez administrację Joe Bidena. Dla Kaczyńskiego to nawet wygodne”.

Temat z okładki opisany został przez Renatę Grochal, znaną polską dziennikarkę i publicystkę, nominowaną w roku 2016 do nagrody Grand Press. Na ósmej stronie znajdziemy tekst Grochal, rozpoczynający się słowami: „Po siedmiu latach prezydentury Duda się obudził? – wojna na Ukrainie może dać nowe polityczne życie prezydentowi, który uchodził przez ostatnie lata za marionetkę Kaczyńskiego. Tylko czy Andrzejowi Dudzie wystarczy chęci i charakteru?”. Autorka w materiale przywołuje największe wpadki prezydenta Andrzeja Dudy. Grochal wymienia, że polski prezydent nazywany jest przez wielu „długopisem”, kwituje, że ostatnie siedem lat prezydentury Andrzeja Dudy było „fatalne”, a osoby LGBT nazwał „ideologią”. Renata Grochal wskazuje, że pojawienie się w styczniu informacji o planowanym ataku Rosji na Ukrainę, sprawiło, że Andrzej Duda znalazł odpowiedni moment na „polityczny reset”. Działaniem, którym to zapoczątkował, było zaproszenie na początku stycznia prezydenta Ukrainy – Wołodymyra Zełenskiego do swojego ogródka w Wiśle. Zdaniem autorki, to właśnie nawiązanie dobrych stosunków polsko-ukraińskich, a nie zawetowanie ustawy lex TVN przez Andrzeja Dudę, sprawiło, że prezydent Stanów Zjednoczonych – Joe Biden nawiązał kontakt z prezydentem Rzeczpospolitej. Na początku lutego odbył się również szczyt Trójkąta Weimarskiego. Grochal powołując się na swoich rozmówców stwierdziła, że „Amerykanie naciskali, żeby to Duda – a nie jak kiedyś premier – wziął w nim udział. Jak napisała: „Prezydent (Andrzej Duda) jest naturalnym partnerem dla amerykańskiego przywódcy. Poza tym Duda już przed wojną wysyłał sygnały, że chce się oderwać od PiS”. Dowodem takiego współdziałania prezydentów, ma być zdaniem Grochal projekt ustawy w sprawie likwidacji Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego zgłoszony przez Andrzeja Dudę. Renata Grochal twierdzi, że być może ze względu na swój wiek, już niedługo prezes PiS – Jarosław Kaczyński przekaże kierownictwo partii – prezydentowi Andrzejowi Dudzie, któremu skończy się kadencja oraz premierowi – Mateuszowi Morawieckiego. W tych dwóch aktorach politycznych, autorka znajduje szansę dla PiS na zmianę prowadzonej polityki. 

Okładka Newsweeka spotkała się z dużą falą krytyki i nie jest pierwszą, która została niepochlebnie przyjęta przez komentatorów. Przykładem takiej okładki może być wydanie Newsweeka z grudnia ubiegłego roku. Pojawiły się na niej cztery osoby: Edyta Górniak (piosenkarka), Bogdan Rymanowski (dziennikarz), Jan Pospieszalski (publicysta) oraz Piotr Schramm (prawnik). Materiał został zatytułowany: “Siewcy głupoty – kwestionują pandemię, zniechęcają do szczepień, mieszają prawdę z fake newsami. Dlaczego miliony Polaków wierzą antyszczepionkowcom? W konsekwencji Bogdan Rymanowski i Piotr Schramm zapowiadali przeciwko Tomaszowi Lisowi pozwy o naruszenie dóbr osobistych.

Główne zarzuty dotyczące kwietniowego wydania Newsweeka dotyczą tego, że takimi publikacjami redaktor naczelny magazynu – Tomasz Lis, wspiera Kreml, poprzez ośmieszanie działań Zachodu. Ciekawie ten temat opisany został w artykule na portalu wp.pl https://wiadomosci.wp.pl/nowa-okladka-newsweeka-wywolala-fale-komentarzy-tomasz-lis-odpowiada-6754306777901600a, gdzie możemy poznać opinie dotyczące okładki, komentujących na Twitterze:

  • Dziennikarka TVN – Anna Kalczyńska: „Co to jest?”
  • Anna Maria Żukowska z Lewicy: „@lis_tomasz, czy mam rozumieć, że przyjęliście w redakcji @NewsweekPolska linię walki z amerykańskim imperializmem? Okładka i headline są jak wyjęte żywcem z sowieckiej propagandy”.
  • Stanisław Żaryn – rzecznik prasowy Ministra Koordynatora Służb Specjalnych: Pisanie o Polsce jako wasalu USA i Wielkiej Brytanii to jeden z głównych motywów rosyjskiej propagandy przeciwko RP”.
  • Katarzyna Kotula, Lewica: „I sama już nie wiem czy bardziej KremlinWeek czy FoXWeek? Choć przecież to bez różnicy”.
  • Krzysztof Sobolewski  PiS: „Gdy kolejny raz w siedzibie tygodnika 'sufit zawalił się na łeb’ naczelnemu”.
  • Bart Staszewski – reżyser, działacz społeczny oraz aktywista LGBT: „Jeśli nowa okładka 'Newsweeka’ to prawda to znaczy, że Tomasz Lis totalnie stracił kontakt z bazą i powinien przejść na emeryturę”.
  • Tomasz Sakiewicz – redaktor naczelny „Gazety Polskiej” i „Gazety Polskiej Codziennie”: „Tomasz Lis nawiązuje do stalinowskiej ideologii zaplutego karła reakcji…”.
  • Michał Płociński  „Rzeczpospolita”: „A ja naprawdę byłem przekonany, że ta antyamerykańska okładka Newsweeka to ordynarny fejk”

Analizując wpisy z Twittera zamieszczone w artykule na wp.pl, można dojść do wniosku, że krytyka okładki z prezydentami Polski i USA, została wyrażona z każdej strony politycznej sceny. W materiale wp.pl autor zamieścił wpisy, zarówno przedstawicieli: stacji TVN, Lewicy, reżysera i aktywisty LGBT oraz redaktora naczelnego prawicowych mediów. Światopoglądowa odmienność komentujących i krytykujących okładkę Newsweeka z 4-10.04.2022 roku jest bardzo zauważalna, być może stąd wynika dosadny komunikat Tomasza Lisa, który nie zgadza się z negatywnymi opiniami, a do swoich oponentów pisze, że się „skompromitują”.

Wśród krytykujących pojawiły się również głosy pochwały. Jednym z nich był twitterowy wpis Joanny Marczok, który brzmiał: “Świetna okładka i tekst! Pokazuje służalczą postawę Dudy i nie rozumiem skąd to oburzenie. Chyba, że przywykliśmy już do prymitywnej i nienawistnej propagandy w goebbelsowskim stylu sióstr Kremlowskich,że im wolno, a my musimy być tylko poprawni, że nam nie wolno pisać jak jest!”.

O kontrowersyjnej okładce rozpisywały się również inne portale internetowe. Na wprost.pl https://www.wprost.pl/kraj/10675924/nowa-okladka-newsweeka-pod-ostrzalem-krytyki-nowy-pan-prezydenta.html znajdziemy artykuł pod tytułem: „Nowa okładka „Newsweeka” pod ostrzałem krytyki. „Nowy pan prezydenta”, w którym możemy przeczytać, co na temat okładki sądzi Stanisław Żaryn. Rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych we wpisie na Twitterze napisał: „Pisanie o Polsce jako wasalu USA i Wielkiej Brytanii to jeden z głównych motywów rosyjskiej propagandy przeciwko RP. Pisaliśmy o tym w ost. opracowaniu. Niestety wątki takie przedostają się do polskich mediów”. Autor artykułu przypomina również, w jaki sposób Tomasz Lis zapowiadał numer z prowokacyjną okładką: „Nowy Newsweek: Andrzej Duda zdaje się uniezależniać od Kaczyńskiego i Nowogrodzkiej, ale jego przekonanie, że zaczyna być ważnym politykiem na arenie międzynarodowej to całkowita iluzja. Zmienił mu się po prostu patron. Obecny jest lepszy, ale Duda wciąż jest tylko wykonawcą”. Środowisko dziennikarskie również nie szczędzi słów krytyki, w materiale przytoczono wypowiedzi kilku dziennikarzy: 

  • Wprost – Joanna Miziołek, „ – Słabe to”,
  • Jakub Krupa – „ – Naprawdę zastanawia i zdumiewa mnie jak długo jeszcze pozostali dobrzy dziennikarze w Newsweeku będą tolerować to szaleństwo. Czy sami już też stracili jakąkolwiek perspektywę?”,
  • Estera Flieger – „ – Durna okładka »Newsweeka«, czyli niedziela jak zawsze”,
  • Michał Kolanko z „Rzeczpospolitej”- „ – W niektórych miejscach czas się już na zawsze zatrzymał”.

W kolejnym artykule https://niezalezna.pl/437124-nowa-okladka-newsweeka-skrojona-pod-propagande-kremla-putin-musi-sie-cieszyc-z-publikacji-lisa?msnc Michał Kowalczyk (Niezależna) zatytułował materiał: „Nowa okładka Newsweeka skrojona pod propagandę Kremla? „Putin musi się cieszyć z publikacji Lisa”. Kowalczyk już na początku kwituje kwietniową okładkę Newsweeka słowami: „Najnowsza okładka „Newsweeka” wygląda, jakby była projektowana na Kremlu”. Zdaniem autora materiału: „Taką okładkę promuje sam Tomasz Lis, który przekracza już wszelkie granice w swojej antyrządowej postawie”. Kowalczyk podkreśla, że w obecnej sytuacji geopolitycznej okładka szkodzi Polsce, a najbardziej zadowolony będzie z niej nie kto inny, jak Władimir Putin. Dziennikarską działalność Tomasza Lisa, autor artykułu komentuje jednym zdaniem: „Co do Tomasza Lisa, już chyba nikt nie ma wątpliwości, komu służy”.

Na polskatimes.pl https://polskatimes.pl/kontrowersyjna-okladka-newsweeka-tomasza-lisa-oskarzenia-o-powielanie-rosyjskiej-propagandy/ar/c1-16205535 znajdziemy artykuł Adama Kielara, który podkreśla, że środowisko dziennikarskie bardzo mocno skrytykowało okładkę: „W mediach społecznościowych zawrzało. Wiele osób, w tym publicyści i przedstawiciele mediów skrytykowali okładkę „Newsweeka”, sugerując, że pismo powiela rosyjską propagandę, która wprost mówi, że Polska jest sługą Stanów Zjednoczonych”. Kielar przywołuje wypowiedź byłego prezydenta Federacji Rosyjskiej, Dmitrija Miedwiediewa, który powiedział: „ [Dla] wasalskich polskich elit ważniejsze jest przysięganie wierności swojemu zwierzchnikowi, Ameryce, niż pomoc własnym obywatelom”. Co według Miedwiediewa jest powodem, że „będą teraz podtrzymywać ogień nienawiści wobec wroga w Rosji”

Adam Kielar pokazuje również wpis z Twittera Tomasza Lisa, który po ogromnej fali krytyki napisał: „Płatnym lub bezpłatnym propagandzistom i klakierom PiS-u nie podoba się nasza okładka. Niech się gonią. Mają swoje pisemka i swoją Kurwizję”. 

Z kolei na wirtualnemedia.pl https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/newsweek-okladka-andrzej-duda-kancelaria-jakub-kumoch już na początku dowiadujemy się, że: „Jakub Kumoch, sekretarz stanu i szef biura polityki międzynarodowej w kancelarii premiera, odwołał rozmowę z dziennikarką „Newsweek Polska” Renatą Grochal w ramach cyklu „Onet Opinie”. Na okładce ostatniego wydania tygodnika zamieszczono fotomontaż krytykujący politykę prowadzoną od niedawna przez Andrzeja Dudę w relacjach z Joe Bidenem”. 

Po fali krytyki, sprawę okładki postanowił skomentować również Tomasz Lis, który napisał na Twitterze: „Ci, którym nie przeszkadza PiS-owska machina nienawiści, na rozkaz partii, za pieniądze lub z głupoty, próbują zakneblować media, których partia nie lubi. Uprzedzam, nie uda się. Ale po drodze się skompromitujecie”.

Tomasz Lis od dawna wyraża się – delikatnie rzecz ujmując – niepochlebnie na temat polityki partii rządzącej. W artykule, który pojawił się w wydaniu z kontrowersyjną okładką redaktor naczelny napisał: „U Kaczyńskiego jest nieustanna wojna, a jeśli pojawi się pokój, to tylko jako kamuflaż, pułapka na oponentów i pozór”. Głównym zarzutem, który Tomasz Lis zarzuca Jarosławowi Kaczyńskiemu jest „odkurzanie Smoleńska”. Zdaniem redaktora naczelnego, prezes PiS przypomina opinii publicznej o Smoleńsku zawsze, gdy znajdzie się w politycznym zaułku. Podkomisja Smoleńska ogłosiła raport z badania zdarzenia lotniczego z udziałem samolotu Tu 154 M nad lotniskiem Smoleńsk Siewiernyj na terenie Federacji Rosyjskiej w dniu 10 kwietnia 2010 roku, z którego wynika, że zanim samolot uderzył w drzewo, doszło do wybuchu. Raport przedstawiono już po publikacji Newsweeka, jednak redaktor naczelny magazynu ostrzegał w swoim tekście, że przyjęcie narracji o zamachu na polską delegację dwanaście lat temu, służy Kaczyńskiemu do potwierdzenia swojej tezy o celowym doprowadzeniu do katastrofy lotniczej przez Rosjan. Lis uważa, że teraz, kiedy Putin prowadzi wojnę w Ukrainie, Jarosław Kaczyński wykorzysta to jako potwierdzenie swojej teorii na temat katastrofy w Smoleńsku. W dalszej części artykułu, Tomasz Lis wypowiedział się na temat prezydenta Andrzeja Dudy: „W tym układzie władzy Andrzej Duda gorliwie odgrywa rolę naczelnego komika kraju, rozbawiającego wszystkich minami, powiedzonkami i angielszczyzną. Nie jest ważne, że tak jak sześć lat był sterowany przez Nowogrodzką, tak dziś jest sterowany przez administrację amerykańską za nic nieznaczące obietnice jakiegoś stanowiska po prezydenturze. Wykonuje więc gesty jak w sprawie lex TVN czy lex Czarnek. Dla Kaczyńskiego to nawet wygodne, bo pozwala mu udawać, że ta władza jest inna, niż jest. Na końcu Andrzejek, jak w prywatnych rozmowach nazywają go ludzie PiS, będzie jednak pamiętał, by pomagać w mordowaniu praworządności i nie zapraszać Tuska na posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego, bo po co ma być na niej ktoś, kto się zna na polityce zagranicznej. Kaczyński bawi się dobrze, więc dla zabawy, dla zamieszania w narodowym kotle i dla napuszczania wszystkich na siebie może znowu wypuścić z klatki Macierewicza, który bredzi o bombie termobarycznej, bo styki przepaliły mu się już dawno”. Słowa Tomasza Lisa poniekąd wyjaśniają, dlaczego redaktor naczelny Newsweeka zdecydował się na taką okładkę. 

Kwietniowe wydanie Newsweeka wywołało sporo kontrowersji i negatywnych opinii wśród opinii publicznej. I nie ma się czemu dziwić. Tomasz Lis od dawna prowokuje. Stąpał po cienkiej linii na granicy dobrego smaku dziennikarskiego, ale obecnie, ta granica została już przekroczona. Okładka podważa autorytet nie tylko prezydenta Andrzeja Dudy, ale i całego naszego kraju. Podczas gdy wielu Polaków przyjmuje uchodźców z Ukrainy do swoich domów, a tuż obok naszej granicy trwa masowe ludobójstwo, którego dopuszczają się rosyjscy żołnierze.

W artykule wstępnym redaktora naczelnego, pada tak dużo negatywnych określeń pod adresem Jarosława Kaczyńskiego, że można zastanawiać się czy nie chodzi tu o jakieś osobiste impertynencje. A na przykład Donald Tusk jest określony przez Lisa, jako „osoba znająca się dobrze na polityce zagranicznej”. Żebyśmy się dobrze zrozumieli, nie ma nic złego w pokazywaniu, jakie błędy popełniają politycy, tylko, że jedni zostali dosadnie skrytykowani, a inni (pochodzący z opozycji) są wychwalani. A zarówno rząd przed 2015, jak i ten wybrany po 2015 roku, miały swoje wzloty i upadki.  Zatem, gdzie tu obiektywizm? Uważam, że dziennikarstwo nie powinno iść w tę stronę, zwłaszcza w czasach, gdy widzimy, jak chociażby w Federacji Rosyjskiej ludzi karmi się dezinformacją i propagandą. Pamiętajmy zatem, że czymś innym jest opisywanie rzeczywistości taką, jaką ona jest a czymś innym jest propagowanie własnych poglądów za pomocą mediów. Jeżeli mamy inne zdanie to rozmawiajmy, a nie szydźmy z siebie nawzajem. 

Autor: Anna Piotrowska

studiuje kierunek Nowe Media na Mazowieckiej Uczelni Publicznej w Płocku. Jednak jak sama twierdzi studia magisterskie pragnie rozpocząć w Warszawie. Ania to ambitna wolontariuszka związana z Instytutem Dyskursu i Dialogu od sierpnia 2020 roku. Bardzo chętnie podejmuje się kolejnych wyzwań, które mają na celu szerzenie wzorowego dziennikarstwa i badanie rzetelności przekazów medialnych, czego przykładami są członkowstwo w Instytucie Dyskursu i Dialogu, Stowarzyszeniu Analityków Mediów Elektronicznych, a obecnie nowa funkcja, czyli redaktor portalu DobrzyDziennikarze.pl. Ania o portalu DobrzyDziennikarze.pl mówi -“To fenomenalny projekt, którego zadaniem jest nagłaśnianie wzorowych materiałów dziennikarskich oraz ich twórców. We współczesnym świecie nie zdajemy sobie sprawy, jak ważnym elementem naszej codzienności jest informacja, a sposób, w jaki zostanie ona przedstawiona, determinuje nasze postrzeganie rzeczywistości. Zajmiemy się więc poszukiwaniem i odnotowywaniem najlepszych przekazów medialnych, ponieważ pragniemy, by media miały przykład, jakie dziennikarstwo jest dziś wzorem”.

Niedialogiczna debata publiczna

Niedialogiczna debata publiczna

Niedialogiczna debata publiczna

Mateusz Bartoszewicz  

Niedialogiczna debata – czyli kilka słów o „konstrukcie góry lodowej” widzianej z perspektywy młodego badacza  

Niewiele diagnoz rzeczywistości społeczno-politycznej wywołuje tak powszechną zgodę, co skrajnie negatywna ocena jakości polskiej debaty publicznej. Aktywiści społeczni, politycy od lewa do prawa, podobnie jak badacze mediów i polityki niemal codziennie utyskują na problemy z prowadzeniem konstruktywnego dialogu. Konstruktywnego, tzn. budującego poczucie wspólnoty interesów i wartości, poprzez co pozwalającego na efektywne wypracowywanie rozwiązań dla trawiących wspólnotę problemów i wyzwań. Na czym polega tytułowa niedialogiczność i brak konstruktywnego podejścia do sporów w Polsce? Co leży u ich podłoża? Pokrótce postaram się zarysować mój punkt widzenia na te kwestie. Proponuję spojrzenie z punktu widzenia młodego badacza, który od kilku lat zajmuje się niedomaganiami jakości polskiej debaty publicznej, o ile nie powiedzieć, że wprost komunikacją propagandową.

Nawiązując do klasycznego dzieła filmowego Jamesa Camerona, konstrukt „debaty publicznej” to zaledwie wierzchołek swoistej góry lodowej – zjawiska tyleż pięknego i unikalnego, co w niesprzyjających okolicznościach wieszczącego skrajne niebezpieczeństwo, które niedostrzeżone w porę niesie śmierć i zagładę. Jawna treść debaty publicznej, niezależnie od państwa lub regionu, to swego rodzaju barometr, widoczny przejaw mniej dostrzegalnych procesów i uwarunkowań, które przez lata „kotłują” pod powierzchnią. Czynników mających wpływ na dyskurs publiczny są tysiące, niemniej jednak skoncentruję się na relacjach między trzema szerokimi kategoriami: historiograficzno-kulturową, psychologiczną oraz polityczno-ekonomiczną.   

Każde społeczeństwo zorganizowane w państwo ma swoją historię, w której zakorzenione są kultura, kontrkultury i subkultury. W każdym społeczeństwie istotną rolę odgrywają czynniki psychologiczne cechujące przedstawicieli elit oraz ludu, m.in. takie jak potrzeba samorealizacji, poziom konformizmu, potrzeba domknięcia poznawczego. W końcu każda wspólnota zorganizowana w sposób przestrzenny potrzebuje instytucji władzy – zarówno tej politycznej, jak i warunkowanej gospodarczo. Nie inaczej sytuacja przedstawia się w kraju nad Wisłą.

Pod względem historiograficzno-kulturowym na polski dyskurs publiczny ogromny wpływ wywarł sienkiewiczowski mit sarmackiej I Rzeczypospolitej, której symbolem były husarskie skrzydła, ideał rycerski Skrzetuskiego, a także zuchwałość, ale i bohaterstwo Kmicica. Znaczną rolę odegrał okres ponad wieku zaborów, podczas którego wykształciły się wyjątkowo płodne nurty romantyzmu i pozytywizmu. Narracyjnie rzecz ujmując – Polska zniknęła z map, ale nie zniknęła z serc ówczesnych elit, a także kształtującego się narodu. Po 123 latach zaborów wielkim wysiłkiem i dzięki odwadze „zuchwałych, ale i bohaterskich” Ojców Niepodległości udało się odzyskać szansę na budowę własnego państwa.

Okres dwudziestolecia międzywojennego w dzisiejszym dyskursie pełni rolę bardziej niejednoznaczną. O ile jeszcze co do interpretacji losów II RP przed zamachem majowym panuje względna zgoda, to już narracje wobec II RP po 1926 roku rozjeżdżają się. Z jednej strony mamy ocenę uzasadniającą zmiany autorytarne, które nomen omen w ówczesnej Europie nie były wyjątkiem. Z drugiej strony występują negatywne oceny kształtowania się systemu autorytarnego. II RP to dla jednych państwo odbudowane wielkim wysiłkiem, ale zdolne do przeciwstawienia się nawale bolszewickiej, państwo gotowe do spektakularnej budowy Centralnego Okręgu Przemysłowego, krótko mówiąc – państwo marszałka Piłsudskiego. Dla innych – II RP to państwo z krótkim epizodem demokratycznym, naznaczonym zabójstwem pierwszego prezydenta, zwieńczonym zamachem majowym i przejęciem pełni władzy przez sanację – państwo Berezy Kartuskiej i kumoterstwa.

Podążając tropem niejednoznaczności, ważną „kotwicę interpretacyjną” stanowi II Wojna Światowa, a w jej ramach kampania wrześniowa, pięcioletni terror nazistowskich Niemiec, bohaterska walka Polaków na frontach II WŚ, jak również w strukturach Polskiego Państwa Podziemnego, czego zwieńczeniem było Powstanie Warszawskie. Interpretacje i oceny wobec poszczególnych tych wydarzeń bywają znowuż skrajnie odmienne, nawet wewnątrz względnie jednolitych formacji ideowych, by wymienić toczący się na polskiej prawicy spór o ocenę zasadności wybuchu Powstania Warszawskiego. System PRL narzucony przez ZSRR ze wszystkimi zawiłościami i propagandowymi przekłamaniami również nie jest wolny od skrajnie odmiennych interpretacji.

I tak kolejno – oceny działalności podziemia niepodległościowego z jednej strony, a służb bezpieczeństwa i sił zbrojnych PRL z drugiej, oceny działań władz satelickich, podobnie jak oceny socjalistycznego systemu gospodarczego i różnych działaczy Solidarności – niestety – nie zależą od możliwych do zobiektywizowania kryteriów. Często nie zależą nawet od dostępnych w archiwach dokumentów, by wymienić choćby przypadek Lecha Wałęsy. Oceny te są warunkowane głównie bieżącą lub strategiczną przydatnością polityczną tematu.

Z marketingowego punktu widzenia to oczywiste, że taki mechanizm występuje. Spece od kreowania wizerunku i komunikacji strategicznej po prostu wykorzystują dostępne na rynku tendencje, materiały i odpowiadają na popyt. Jednakże dla zdrowia debaty publicznej w społeczeństwie tak mocno – za przeproszeniem – „przeoranym” w XX wieku, opisane rozbieżności narracyjne przyjmują rolę trucizny. I to nie takiej, która szybko zabija ofiarę. Mowa o truciźnie podstępnej, która raz wstrzyknięta do dyskursu krąży w żyłach obiegu medialnego przez lata, podważając fundamenty ideowe funkcjonowania społeczeństwa po 1989 roku.

Każde państwo i społeczeństwo, bez względu na indywidualne postawy obywateli wobec tradycji i własnej historii musi promować pewne autorytety (jeżeli nie autorytety historyczne, to chociaż autorytet nauki lub praw człowieka), musi posiadać trwałe wzorce postępowania (jeżeli nie pewne archetypy historyczne, to wzorce promowane przez państwa lepiej rozwinięte), a także – musi dysponować konkretną wizją rozwoju opartą na powiązaniu historii wspólnoty politycznej z teraźniejszością i świadomością celów. Tutaj docieramy do uwarunkowań psychologicznych i polityczno-ekonomicznych.

Uwarunkowania psychologiczne w polityce są związane z mediami. Zarówno jeżeli mówimy o tych tradycyjnych, jak i serwisach społecznościowych, które różnią się przede wszystkim pozorną depersonalizacją gatekeepera oraz ścisłą algorytmizacją ścieżki przekazu. Z jednej strony propagandyści wiedzą, iż informacje płynące z mediów masowych nie są przyswajane w pełnej zgodności z intencjami nadawców. Z drugiej jednak strony nie istnieje możliwość dokładnej weryfikacji każdej otrzymanej informacji pod względem jej rzetelności, adekwatności, aktualności. Wynika to z ograniczeń czasowych, potrzeb fizjologicznych i zdolności percepcyjnych człowieka.

Może w toku wywodu zabrzmi to nieco paradoksalnie, ale odbiorcy mediów potencjalnie dysponują potężnym aparatem poznawczym w postaci analitycznego umysłu. Obciąża on jednak zasoby organizmu w tak znacznym stopniu, że nie może funkcjonować na pełnych obrotach non stop. Większość konsumentów wykazuje tendencję do myślenia zautomatyzowanego poznawczo, opartego na reakcjach w stylu jednoznaczny wróg versus jednoznaczny przyjaciel – bez opcji na niuansowanie. Odpowiadają za to m.in. pierwotne metody podejmowania decyzji, zwane heurystykami oceniania, które bazują na nieracjonalnych, częściowo podświadomych mechanizmach pozwalających szacować prawdopodobieństwo wystąpienia zdarzeń.  Jakże to dzisiaj – w kontekście ostrego konfliktu aborcyjnego i pandemii COVID-19 – aktualne, prawda?

Trzecia kategoria, która istotnie spina dwie poprzednie, to system polityczno-ekonomiczny, szczególnie w tej części, która dotyczy zarządzania mediami. Na system składa się mnóstwo wydawców, redakcji prasowych, telewizyjnych lub radiowych, państwowe organy kontrolne lub nadzorcze, a także dostępne w Polsce serwisy społecznościowe wraz z użytkownikami.

Wyniki autorskich badań, które niedawno mieliśmy okazję przeprowadzić z Filipem Gołębiewskim (Instytut Dyskursu i Dialogu) są – niestety – jednoznaczne: w Polsce mamy do czynienia z występowaniem „paradoksu opłacalności”, charakterystycznego dla ostatniej dekady funkcjonowania polskiego systemu medialno-politycznego w warunkach silnej polaryzacji społecznej. Taka polaryzacja, zarówno pod względem częstego odwoływania się do skrajnie różnych interpretacji wydarzeń historycznych, jak i bieżących kwestii drażliwych społecznie, stwarza warunki dla promowania skrajności i konfliktów w debacie publicznej (np. permanentny konflikt PO-PiS, przypadek „Matki Boskiej” tęczowej, przypadek Margot, podobnie jak ostatni, potężny wybuch polaryzacji związany z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji).

Paradoks ten oznacza, że z czysto rynkowego punktu widzenia „nie opłaca się” robić dziennikarstwa niestronniczego, ponieważ brakuje na nie popytu. Im wyższy poziom stronniczości danej stacji TV, tym wyższy poziom dynamiki wzrostu udziału w rynku. Podmioty, które próbują symetryzować swój przekaz uzyskują nikłą dynamikę przyrostu oglądalności. W tym kontekście – „zabawa” w symetryzowanie dosłownie kosztuje, z tym że kosztem są utracone zyski.

Czy to, co widzimy jako wierzchołek góry lodowej wraz z uwarunkowaniami tkwiącymi głębiej stanowią realne niebezpieczeństwo dla spójności społeczeństwa? Możliwe. Na pokładzie „Titanica” załoga miała szansę na analogowe, tj. naoczne, dostrzeżenie góry wcześniej i szybszą reakcję. Dzisiaj analogiczne zderzenie na oceanie wydaje się nieprawdopodobne ze względu na naszpikowanie statków licznymi czujnikami. Jak to jednak wygląda na metapoziomie abstrakcyjnej metafory opisującej debatę publiczną?

My, jako społeczeństwo, także dysponujemy podobnymi czujnikami – wieloma diagnozami stanu polskiej debaty publicznej, które są często rozdrobnione lub pozbawione elementu naprawczego. Stąd postulat – zróbmy, co w naszej mocy, aby stawiane diagnozy nie były diagnozami bez konsekwencji. Komunikujmy się z inaczej myślącymi  (nawet diametralnie inaczej!), poddawajmy w wątpliwość poglądy (nie tylko cudze!) i czerpmy wiedzę z różnych mediów. Różnych – w przypadku Polski – zarówno z największych mediów prywatnych, jak i publicznych. Od porównania sposobów konstruowania rzeczywistości medialnej zacznijmy.

Mateusz Bartoszewicz

Doktorant nauk o polityce i administracji na Uniwersytecie Wrocławskim. Przewodniczący Samorządu Doktorantów UWr. Tytuł licencjata bezpieczeństwa narodowego oraz tytuł magistra bezpieczeństwa międzynarodowego uzyskał na UWr. Współpracownik Instytutu Dyskursu i Dialogu. Przygotowuje pracę doktorską  pt. „Mechanizmy propagandy politycznej w polskich tygodnikach opinii – analiza porównawcza”.

 

Opinie wyrażane na blogu są opiniami autorów współpracujących z Instytutem Dyskursu i Dialogu. Każdy, kto chce wyrazić swoją opinię w ten sposób jest mile widziany! Zachęcamy do publikowania na naszym blogu, pod warunkiem, że we wpisie te same standardy będą stosowane wobec wszystkich stron sporu. Chętnych do publikowania prosimy o kontakt na: biuro@indid.pl

Instytut Dyskursu i Dialogu, wszelkie prawa zastrzeżone.

Zrealizujmy wspólnie działania! Media lokalne i obywatelskie we współpracy z INDID

Zrealizujmy wspólnie działania! Media lokalne i obywatelskie we współpracy z INDID

Obywatelska Agencja Ratingowa

Obywatelska Agencja Ratingowa

Rekrutacja do III Edycji Szkoły Odpowiedzialności Cyfrowej NGO!

Rekrutacja do III Edycji Szkoły Odpowiedzialności Cyfrowej NGO!

Spotkanie dotyczące projektu „Empathy”

Spotkanie dotyczące projektu „Empathy”

SLOT ART FESTIVAL 2022

SLOT ART FESTIVAL 2022

Debata „Czy to już koniec pandemii Covid-19”?

Debata „Czy to już koniec pandemii Covid-19”?

Będziemy na Slot Art Festival 2022!

Będziemy na Slot Art Festival 2022!

„IV Władza” w lesie, czyli edukujemy na Zlocie Drużyn ZHP Chorągwi Krakowskiej „CHODŹMY”

„IV Władza” w lesie, czyli edukujemy na Zlocie Drużyn ZHP Chorągwi Krakowskiej „CHODŹMY”

2. Zjazd Stacjonarny II edycji Szkoły Odpowiedzialności Cyfrowej SOCNGO

2. Zjazd Stacjonarny II edycji Szkoły Odpowiedzialności Cyfrowej SOCNGO

Raport podsumowujący monitoring przekazów medialnych nt. pandemii COVID-19

Raport podsumowujący monitoring przekazów medialnych nt. pandemii COVID-19

Zjazd Wolontariuszy INDID 2022

Zjazd Wolontariuszy INDID 2022

V Zjazd „Szkoły Odpowiedzialności Cyfrowej NGO”!

V Zjazd „Szkoły Odpowiedzialności Cyfrowej NGO”!

Szkolenia w Jeleniej Górze!

Szkolenia w Jeleniej Górze!

Szkolenie w Jeleniej Górze

Szkolenie w Jeleniej Górze

Szkolenia w Wałbrzychu

Szkolenia w Wałbrzychu

Szkolenie w Krakowie!

Szkolenie w Krakowie!

Szkolenia we Wrocławiu!

Szkolenia we Wrocławiu!

Rekomendacje dla NGO!

Rekomendacje dla NGO!

Nie daj się dezinformacji – wiarygodne źródła informacji z Ukrainy

Nie daj się dezinformacji – wiarygodne źródła informacji z Ukrainy

Dobry Dziennikarz 2021

Dobry Dziennikarz 2021

Spotkanie informacyjne nt. projektu!

Spotkanie informacyjne nt. projektu!

Dołączamy do K-PFOP!

Dołączamy do K-PFOP!

Szkoła Odpowiedzialności Cyfrowej NGO

Szkoła Odpowiedzialności Cyfrowej NGO

Andrzej Stankiewicz z nagrodą Dobrego Dziennikarza 2020!

Andrzej Stankiewicz z nagrodą Dobrego Dziennikarza 2020!

Gala Dobrego Dziennikarstwa 2020!

Gala Dobrego Dziennikarstwa 2020!

Monitoring kampanii prezydenckiej

Monitoring kampanii prezydenckiej

Trzeci numer D&D

Trzeci numer D&D

Praktyki studenckie online

Praktyki studenckie online

Konferencja „Co z tym dziennikarstwem?”

Konferencja „Co z tym dziennikarstwem?”

Zmieńmy MEDIA na DOBRE – zbiórka publiczna na monitorowanie mediów

Zmieńmy MEDIA na DOBRE – zbiórka publiczna na monitorowanie mediów

INDID MEDIA WATCH w Oxfordzie

INDID MEDIA WATCH w Oxfordzie

Wydajemy czasopismo!

Wydajemy czasopismo!

Konferencja w Bonn

Konferencja w Bonn

Wśród liderów światowej debaty — XXIX Forum Ekonomiczne w Krynicy

Wśród liderów światowej debaty — XXIX Forum Ekonomiczne w Krynicy

Byliśmy na Slot Art Festival 2019

Byliśmy na Slot Art Festival 2019

Debata „7 Grzechów Głównych Dziennikarstwa”

Debata „7 Grzechów Głównych Dziennikarstwa”

Instytut Dyskursu i Dialogu na Personal Democracy Forum 2019!

Instytut Dyskursu i Dialogu na Personal Democracy Forum 2019!

Zjazd Wolontariuszy 2018

Zjazd Wolontariuszy 2018

Szkolenie w Katowicach

Szkolenie w Katowicach

Zjazd Wolontariuszy INDID!

Zjazd Wolontariuszy INDID!

Konferencja podsumowująca projekt „Senior też Badacz!”

Konferencja podsumowująca projekt „Senior też Badacz!”

Konsultacje metodologii INDID!

Konsultacje metodologii INDID!

Projekty badawcze seniorów

Projekty badawcze seniorów

Wykłady z seniorami z ostatniego tygodnia

Wykłady z seniorami z ostatniego tygodnia

Wykład w Aleksandrowie Kujawskim

Wykład w Aleksandrowie Kujawskim

Inauguracja zajęć w ramach projektu „Senior też badacz!” – UTW Chełmno

Inauguracja zajęć w ramach projektu „Senior też badacz!” – UTW Chełmno

Konsultacje społeczne w Białym Borze (gmina Grudziądz)

Konsultacje społeczne w Białym Borze (gmina Grudziądz)

Relacja z seminarium w KPRM

Relacja z seminarium w KPRM

Relacja z EDUKATONU

Relacja z EDUKATONU

Konsultacje społeczne w Grudziądzu

Konsultacje społeczne w Grudziądzu

Materiał na edukaton

Materiał na edukaton

INDID w KPRM

INDID w KPRM

Jedziemy na EDUKATON!

Jedziemy na EDUKATON!

INDID W RADIOWEJ JEDYNCE

INDID W RADIOWEJ JEDYNCE

KONTAKT

 

Instytut Dyskursu i Dialogu
ul. Świętej Katarzyny 5/3, 87-100 Toruń

TEL. 509143332
biuro@indid.pl

 

Jeśli chcesz się z nami spotkać i porozmawiać, nie wahaj się, napisz do nas!